Zależy Ci na tym, by sprzęt, którego używasz był niezawodny. Dlatego z dumą zapewaniamy ci produkty, które w pełni spełniają twoje oczekiwania. Używamy jedynie materiałów najwyższej klasy, tak samo jak wymagamy od naszych pracowników wysokiej klasy wykonawstwa i perfekcji wzornictwa.
A gotowe produkty testujemy, testujemy i jeszcze raz testujemy. Nasze produkty są używane na całym świecie w różnych warunkach, dlatego też musimy być pewni, że są w stanie znieść naprawdę wiele. I choć często są poddawane działaniu wielu nieprzyjaznych czynników, to sprzęt, który skrywają wewnątrz jest często w dużo lepszym stanie niż sam fotograf, do którego należy. Życie i śmierć Zaprojektowaliśmy nasze plecaki DryZone by efektywnie chroniły sprzet w najbardziej ekstremalnych warunkach. Fotoreporterce Brooke McDonald, DryZone 200 uratował życie w sensie doslownym gdy podczas pobytu na labradorskich wyspach magdaleńskich w Kanadzie weszła na krę by sfotografować foki, a kra pod nią się załamała. “ Miałam naprawdę dużo, dużo szczęścia , nie byłoby mnie gdyby nie mój DryZone. W zamyśle miał chronić mój sprzęt i faktycznie ochronił, nie sądziłam jednak że może ocalić mi życie.” –Brooke McDonald, fotograf “W 2004 roku , fotografowałam polowanie na foki w obszarze Labradoru. Morskie Towarzystwo Pasterskie umożliwiło mi sfotografowanie lęgu fok zanim rozpoczęto polowanie. Drugiego dnia, warunki pogodowe były bardzo złe: silne wiatry i marznąca mroźna mżawka. Było tak bardzo niebezpiecznie, że zarówno ja jak i inny fotograf zdecydowaliśmy się zawrócić do oczekującego na nas helikoptera. Zrobiłam krok w jego kierunku, kra załamała się pode mną i wpadłam do lodowatej wody. Byłam zupełnie sparaliżowana myślą, że mroźna toń może mnie pochłonąć:”
Na szczęście, krótko przed tym wydarzeniem kupiłam DryZone 200. Mimo, że był w pełni zapakowany, spowodował, że moja głowa i ramiona utrzymywały się nad poziomem morza, co ocaliło mi życie. Czułam , jak buty które miałam wtedy na sobie przymarzają mi do stóp, straciłam aparat wart $5,000, który miałam zawieszony na pasku na szyji. Wszystko, to co miałam w DryZone nie uległo żadnemu zniszczeniu, nawet drugi aparat, prezent od ojca. Co szczególnie istotne, mnie także nic się nie stało. “ Miałam naprawdę dużo, dużo szczęścia , nie byłoby mnie tu gdyby nie mój DryZone.
W zamyśle miał chronić mój sprzęt i faktycznie ochronił, nie sądziłam jednak że może ocalić mi życie.” – Brooke McDonald, fotograf |